Pamiętajcie siostry: liga broni, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi! No właśnie, kultowy cytat z równie kultowej Seksmisji. Ten już niemal 40-letni obraz Juliusza Machulskiego pokazuje nam świat rządzony przez kobiety. Liga broni, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi. Sekcja specjalna zawsze lojalna! 4 lata. 3 1. Zgłoś Odp owiedz; 2019-03-18 06:46. Edytuj. I nic ponad to Cóż za cuda tenisowe przynosi nam ten weekend. Koninska Liga tenisowa - 2 pierwsze miejsca naszych wychowanków - Adam Orkowski i Michał Anasiewicz.Najmłodszego uczestnika tej imprezy tez znacie - Piotr Żabierek vel UmbaLumba:) Brawo chłopaki a jesteśmy dumni z waszych poczynań ! 💪 Kiedy kilka lat temu popularna sieć dyskontów, Biedronka, rozpoczęła akcję marketingową pod hasłem Gang Świeżaków, chyba nikt nie spodziewał się, że koncept ten zostanie z nami na długi czas, przynosząc nie tylko zysk jego organizatorowi, ale także dość ciekawe spojrzenie na nasze społeczeństwo. „Liga broni, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi”… Recz nie jest nowa, bo w Sztokholmie już w 2015 roku postawiono sobie pytanie, dlaczego piesi i rowerzyści nie mają prawa do odśnieżonych dróg? Liga Konferencji 2023/24, mecz Legia Warszawa – Aston Villa [szczegóły transmisji na żywo] Kiedy mecz: czwartek 21 września, godzina 18:45 Gdzie i o której transmisja: studio od 17:30 w TVP SPORT, TVPSPORT.PL, aplikacji mobilnej, Smart TV oraz HbbTV. MirF. [b]S to słońce, mimo że w tym filmie właściwie go przecież nie było – większość zdjęć powstawała przy neonowym świetle. Także na przykład słynna scena przesłuchania przez areopag, w której podświetlone były tylko podłoga i pulpity członkiń jedynie słusznej organizacji, działającej pod hasłem „Liga broni, liga radzi, liga nigdy cię nie zdradzi”. Mam tu jednak na myśli wewnętrzny ogień, który odczuwaliśmy w czasie realizacji. Żar towarzyszył naszej ekipie nie tylko w czasie zdjęć emocjonujących męską część widowni, które jeden z bohaterów, grany przez Jerzego Stuhra Maks, skomentował bez ogródek: „Żeby chłop nie mógł z gołą babą w windzie...”. Pasja i żarliwość przy tworzeniu tego obrazu miały również inne podłoże: byliśmy młodzi, zgrani, pełni energii. Mieliśmy ogromną nadzieję, że robimy coś przewrotnego. Coś, co w metaforze artystycznej stawało się elementem walki z otaczającą nas wszystkich szarością i bylejakością… [b]E[/b] to ekstaza, poczucie wewnętrznego niepokoju, który wyzwolił artystyczną energię. W tamtych czasach to była wielka obraza zrobić film komercyjny. A myśmy się tego słowa nie bali. Robiliśmy swój „skok tygrysa”. Mimo zewnętrznych ograniczeń próbowaliśmy nowych rozwiązań. [b]K[/b] to niestety kłopot. Ale do pokonania i mobilizujący. Przez cały film różne rzeczy zdobywaliśmy, czyli jak to w tamtych czasach – „organizowaliśmy”. Na przykład materiały do dekoracji, które udawały, że są lepsze, doskonalsze, niż były. No i taśmę, której zabrakło na nakręcenie sceny finałowej. Realizację kończyliśmy, jak przy filmie amatorskim, ale na ekranie wyszło profesjonalnie. [b]S[/b] powiem wprost: sukces. Taki jestem arogancki. Uważam, że ludzie, którzy pracowali przy „Seksmisji”, zasłużyli na sukces. [b]M[/b] to miłość. Mimo wszystko miłość... do kina oczywiście. To jest żywioł, który dodaje skrzydeł. [b]I[/b] czyli „I co dalej?”. To pytanie pojawiało się, gdy już zbudowaliśmy mocną strukturę filmu. Było w nas przeświadczenie, że coś nas dalej poniesie. [b]S [/b] to spokój, który w kontekście sześciu miesięcy zdjęć okazał się wyjątkowo ważny. Mimo napięcia, ekstazy i oczekiwania sukcesu on właśnie w każdej chwili pozwalał nam pamiętać, że każda z rzeczy, które robimy, musi być wykonana dobrze i profesjonalnie. [b]JA[/b] potraktujmy te litery razem. Pierwsze skojarzenie: „Juliusz Autorem (jest)”, bo ten film to przede wszystkim jego sukces. A jeśli o mnie chodzi, to po latach wciąż jestem mu bardzo wdzięczny, że mogłem razem z nim odkrywać ten nieznany świat. [ramka] [b]Nowa „Seksmisja”[/b] Będzie widać i słychać lepiej oraz doskonalej. Nad jakością obrazu i dźwięku przez kilka miesięcy pracowali nie tylko specjaliści od technologii cyfrowych, ale i Jerzy Łukaszewicz, który o tej pracy nam opowiada. – Wcisnęło mnie w fotel, kiedy zobaczyłem, ile przestrzeni zyskuje obraz dzięki tej technologii – zdradza. – Poza długością i szerokością pojawiła się głębia. Sprawdziła się też koncepcja, którą przyjęliśmy ze scenografem Januszem Sosnowskim. Z powodu trudności w doborze materiałów do scenografii musieliśmy zastosować lekko zmiękczający filtr. Chcieliśmy „zgubić” faktury części elementów, np. plastików czy gum, które przenosiły nas w świat Po cyfrowym wyostrzeniu obraz nie tylko nie stracił dawnych walorów, ale nabrał klarowności. Ożył nową energią. ] [b]Nowa „Seksmisja”[/b] Będzie widać i słychać lepiej oraz doskonalej. Nad jakością obrazu i dźwięku przez kilka miesięcy pracowali nie tylko specjaliści od technologii cyfrowych, ale i Jerzy Łukaszewicz, który o tej pracy nam opowiada. – Wcisnęło mnie w fotel, kiedy zobaczyłem, ile przestrzeni zyskuje obraz dzięki tej technologii – zdradza. – Poza długością i szerokością pojawiła się głębia. Sprawdziła się też koncepcja, którą przyjęliśmy ze scenografem Januszem Sosnowskim. Z powodu trudności w doborze materiałów do scenografii musieliśmy zastosować lekko zmiękczający filtr. Chcieliśmy „zgubić” faktury części elementów, np. plastików czy gum, które przenosiły nas w świat Po cyfrowym wyostrzeniu obraz nie tylko nie stracił dawnych walorów, ale nabrał klarowności. Ożył nową energią. [/ramka] [/b] Bezkres betonowych korytarzy, windy przemierzające niezliczone piętra biurowego molocha oraz piętrzący się stos papierów. Witajcie w skromnych progach Agencji Ochrony Chronostruktury (AOC), ściśle tajnej międzygalaktycznej organizacji, która trzyma pieczę nad chronologią wszech rzeczy. W surrealistycznym świecie Michaela Waldrona Loki to marvelowski Józef K uwięziony w biurokratycznej machinie absurdów i niedopowiedzeń. Zamiast fanowskiej papki, w której powoli tonie Kinowe Uniwersum Marvela, reżyser serwuje ekscytującą podróż w czasie, która prowadzi wprost w najgłębsze zakamarki duszy i umysłu legendarnego boga psot. Serial Waldrona jest dokładnie taki, jak jego tytułowy bohater – fascynujący, inteligentny i diabelnie pociągający. Pamiętacie, jak Jim Carrey w "Brusie Wszechmogącym" stanął oko w oko z samym Bogiem, a ten pokazał mu niepozorną skrzyneczkę, w której mieściły się wszystkie słowa, jakie Bruce kiedykolwiek wypowiedział na głos? Loki doświadcza w siedzibie AOC czegoś podobnego, z tą niewielką różnicą, że nie jest przecież zwyczajnym śmiertelnikiem, ale nordyckim księciem Asgardu. Bohater trafia do klaustrofobicznego aresztu, w którym jego boskie pochodzenie nie robi na nikim większego wrażenia. Wszechmocną siłą okazują się tu "Wielcy Bracia" AOC, czyli tajemniczy Strażnicy Czasu, monitorujący świętą chronologię. W Agencji Ochrony Chronostruktury Loki dowiaduje się, że jest "wariantem" – jedną z wielu wersji samego siebie, która swoją sprytną ucieczką przed Avengersami podczas bitwy o Nowy Jork wywołała anomalię na głównej wstędze czasu. Antybohater trafia na ławę oskarżonych za odwrócenie biegu historii oraz doprowadzenie do nieodwracalnej wariacji zdarzeń. Gdy jednak skazany Loki ma zostać poddany surowej karze, z opałów ratuje go pragmatyczny Agent Mobius. Owen Wilson sprawdza się rewelacyjnie w roli neurotycznego pracoholika. Z pełną powagą zaklętą w urzędniczym wąsie, a zarazem z niemałą dawką ironicznego humoru, tworzy postać everymana uwięzionego w świecie instytucjonalnych absurdów. Loki i Mobius (którego nazwisko symbolizuje wstęgę nieskończoności) okazują się dynamicznym duetem, fotogenicznie i z finezją łamią surowe zasady systemu. W ich relacji nie brakuje również emocjonalnego napięcia (a może i romantycznego potencjału, jako że Loki zostaje przedstawiony w serialu jako pierwszy queerowy bohater Marvela). Wątek płynności płciowej bohatera (w dosłownym rozumieniu – zdolności do cielesnej transformacji) nie jest oczywiście dla serialu kluczowy. Czasem jednak staje się źródłem jego komediowej bądź dramatycznej siły. Prawdziwa zabawa i uczuciowa gra pozorów zaczyna się dopiero wtedy, gdy w "Lokim" pojawia się tajemnicza Sylvie, która okaże się znać Lokiego bardziej niż ktokolwiek na świecie. "W AOC czas płynie inaczej" mówi Lokiemu Agent Mobius. Z jednej strony siedziba organizacji przypomina trochę brutalistyczny skansen. Faksy, drukarki i stosy dokumentów zalegają na biurkach znudzonych pracowników; specjaliści od papierkowej roboty popijają zimną lurę, a zamiast nowoczesnych macbooków korzysta się tu z prymitywnych ekranów, budzących skojarzenia ze starymi, kineskopowymi telewizorami. Z drugiej strony, AOC mieści się w nowoczesnym i tętniącym życiem mieście, którego zmechanizowana tkanka przypomina żywy, oddychający organizm. Biurokratyczne imperium agencji to orwellowska, instytucjonalna dystopia, w której praca i porządek są najwyższymi cnotami – za Wielką Siostrę służy tajemnicza Pani Minutka, kreskówkowa maskotki AOC, która pilnuje, aby każdego schwytanego tu złoczyńcę spotkała zasłużona kara. Urzędnicy zostają sprowadzeni do roli małych trybików w potężnej machinie urzędniczej, a w reżimowym systemie, nikt nie zastanawia się nad tym, jak naprawdę wygląda świat zewnętrzny. Liga broni, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi. Żeby wyrwać się z tego więzienia, potrzebny jest przede wszystkim otwarty umysł. "To nigdy nie była pana historia, panie Laufeyson" – słyszy od urzędniczki bezradny bohater. Michael Waldron jednak tylko się droczy – i z nim, i z nami. Sześcioodcinkowy serial o Lokim to czysta celebracja nordyckiego bożka. A przy okazji, oda do wszystkich antybohaterów, którzy nie dostali szansy na opowiedzenie światu swojej historii. Loki to w moim przekonaniu najbardziej charyzmatyczna i niejednoznaczna postać z komiksowej stajni Marvela. I nie bez powodu, to właśnie z nim – chronologicznie – wkraczamy w paralelne uniwersa obłędu; dowiadujemy się więcej o alternatywnych wszechświatach oraz nielinearnej wstędze czasu. Oczywiście, z każdą kolejną odpowiedzią przybywają nowe pytania. Waldron, jak sam bóg psot, niejednokrotnie myli tropy, a w końcu zamienia mapę międzywymiarowych podróży w czystą tablicę. Czekając na drugi sezon, możemy mieć tylko nadzieję, że w każdym kolejnym uniwersum, jakie zafundują nam włodarze marvelowskiego imperium, znajdzie się miejsce dla Lokiego i jego użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (18 głosów). Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwaniaSeksmisja – polski film komediowy z 1983 roku, w reżyserii Juliusza Machulskiego i z jego scenariuszem. Wypowiedzi postaci[edytuj] Tekla[edytuj] Genetyka jest i tak najważniejszą z nauk, czy się to komuś podoba, czy nie. Pewien samiec imieniem Kain wynalazł zbrodnię i wypróbował ją na swojej siostrze Abli. Maks[edytuj] Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę. Czy można stąd zadzwonić na miasto? Pytałem się o coś! Małżonka się niepokoi! Dzień dobry, zastałem Jolkę? Nie no, nie róbcie z nas pederastów! Opis: po wszczepieniu kolczyków z nadajnikiem w uszy. Hej! Nasi tu byli! Opis: wyciągając z kalosza pustą butelkę po winie marki Wino i gazetę. Ja tu widzę niezły burdel! Jutro też wam uciekniemy! (zrozpaczony) Kobieta mnie bije… Miano nas obudzić bez względu na sytuację polityczną, co mnie obchodzi jakaś tam wasza wojna? Nas? Bohaterów? Prądem?! Opis: o sobie i Albercie. Nie ma mężczyzn? A dlaczego tu nie ma okien? A dlaczego tu nie ma klamek? Nie wstanę! Tak będę leżał! Nie wytrzymam! Permanentna inwigilacja! Nie wytrzymam! Nieźleście nas urządziły, siostry! Późne rokokoko. Uć! Replay! Replay! No, no, no nie dały z tego replaya… To nas tu o mało nie wykastrowały, a ty cycki sobie, cyganie, przyprawiasz? Opis: podczas rozmowy z Jej Ekscelencją, która okazała się przebranym mężczyzną. Ty, chodź no tu. Gdzie ty tam idziesz? Chodź tu do pana. Jaki dobry! Jaką ma ładną panią! Tylko jakaś taka poważna… A czemu ona taka poważna, co? Grubciu… No masz. Co, dobre paproszki? Jedz, jedz. Jak nie będziesz jadł, to pani cię zamknie w takiej dziurze jak nas tutaj. Opis: do samobieżnego odkurzacza. UWAŻAJ! Tam mogą być promile! Opis: Max do Lamii wchodzącej do Bałtyku. Uratowani! Uratowani jesteśmy! Bocian! Patrz! Bocian! Jak on żyje, to znaczy, że my też możemy. Bocian, bociuś! Uwaga, grupa! Kierunek – wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja. Wyginęli? Przecież to nie były mamuty! Opis: w odpowiedzi na wiadomość, że „mężczyźni wyginęli”. Za parę dni, proszę pana, to się dopiero zacznie: wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy… Zostawcie mnie! La la la. Żeby chłop nie mógł z gołą babą w windzie… Opis: po opuszczeniu windy przez udającą się na basen nagą kobietę. Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne! Co? Gdzie? Drzwi pod prądem! Co? Podkop? Lampa w podłodze! Wszystko to popieprzone! Kurwa mać! Opis: hasło aktywujące windę, „odgadnięte” przez Maksa. Barykaduj, barykaduj... ale tandeta! Albert[edytuj] Czuję się, jakby mnie wywalano z harcerstwa, psiakrew! No wiesz! Nasza cywilizacja zawaliła się w gruzy, a tobie tylko dupy w głowie! Opis: do Maksa. O, przepraszam. Odbiło mi się plastikiem. Opis: chwilę po rozpoczęciu pierwszego posiłku. Dialogi[edytuj] Lamia: Jakim prawem mnie dotykasz?! Maks: Odwiecznym prawem natury. Albert: Nakłuwać dziewicze jaja… W macicy… Mechanicznie… Jajo o jajo… Maks: Nie przy jedzeniu, no jak Boga kocham, no! Maks: Nie krępuj się, Albercik, usta-usta! Albert: Ja tylko niosę pomoc. Maks: Dobra, dobra, nie poznaję kolegi… He he… Cicha woda… Opis: Emma zemdlała, a Albert zabiera się, żeby ją reanimować. Albert: No choćby Kopernik! Kobieta 1: To kłamstwo! Kopernik była kobietą! Albert: No to może Einstein? Kobieta 2: Einstein też była kobietą! Maks: A może Curie-Skłodowska też?! (Wszystkie kobiety w śmiech) Albert: To akurat nie najlepszy przykład… Maks: A bo mnie zmyliły! Opis: Maks i Albert dyskutują z kobietami podczas rozprawy przed Zgromadzeniem. Lamia: Podobno kiedyś mężczyźni byli na porządku dziennym. Najstarsza starowinka: Nocnym także. Maks: Sfiksowałyście, boście chłopa dawno nie miały! Chłopa wam trzeba! Lamia: Co to znaczy „mieć chłopa”? Berna: Prawdopodobnie chodzi o męską służbę domową, bardzo rozpowszechnioną w XX wieku. Maks: Tu jest ta ich wylęgarnia? Albert: Tu się rozmnażają. Maks: No mówię właśnie. Inne cytaty[edytuj] Liga broni, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi. Opis: slogan propagandowy matriarchatu, przekształcony po wojnie na: Liga rządzi, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi. Samiec twój wróg! Opis: slogan propagandowy. Sekcja specjalna zawsze lojalna! Opis: slogan propagandowy. O filmie[edytuj] Tekla był paskudna, ale gdy się zestawia blondynkę z brunetką, wiadomo że ta ciemna musi grać tę złą. Autor: Hanna Stankówna Źródło: Dobra brunetka, Kategorie: Filmy w reżyserii Juliusza MachulskiegoFilmy nagrodzone Złotą KaczkąPolskie filmy komediowePolskie filmy science fiction Pierwsza i druga edycja tego quizu cieszyły się dużym powodzeniem. Nie mogliśmy więc nie zrobić trzeciej. Zadanie jest proste: dopasujcie cytaty do odpowiednich filmów. • • • • • • • • • • 1 / 10 Liga broni, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi. Zostać miss Seksmisja Adam i Ewa 2 / 10 Pomyłka... moja żona miała na drugie „Pomyłka”. Vabank Poranek kojota Kiler 3 / 10 Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu! Niech żyje nam! Miś Kogel-mogel Rejs 4 / 10 Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy. Sami swoi Rejs Psy 5 / 10 Powiem ci tak. Trudno znaleźć dobrą opiekunkę do dziecka... Ale jeszcze trudniej znaleźć dobre dziecko. Job, czyli ostatnia szara komórka Jak rozpętałem drugą wojnę światową Chłopaki nie płaczą 6 / 10 Jestem skrajnie wyczerpany, a przecież jest rano… Pitbull Kingsajz Dzień świra 7 / 10 Jak co łaska będzie większa, to i zapowiedzi się przyśpieszy… Kogel-mogel Wesele Sami swoi 8 / 10 Pamiętaj, synu – pierwszeństwo ma ten, kto ma autocasco. Drogówka Kingsajz Job, czyli ostatnia szara komórka 9 / 10 Złote a skromne. Kler Kiler Kiler-ów 2-óch 10 / 10 Co za bida, co za slums! Wszyscy jesteśmy Chrystusami Pętla Pod Mocnym Aniołem Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Quiz Ciężkie kilkusetkilogramowe bomby lotnicze stykają się z brukiem Warszawy. Jedna z nich ląduje prawie w sercu miasta, w bezpośrednim sąsiedztwie ronda de Gaulle'a na przystanku przed potężnym gmachem Banku Gospodarki Krajowej. Jednak budynek ani drgnie, czyżby jego konstrukcja była aż tak wytrzymała? Wśród mieszkańców stolicy nie widać najmniejszych nawet oznak paniki. Panuje absolutny spokój, a miejskie życie biegnie dalej niczym nie zakłóconym rytmem. Co więcej, wielu z nich gromadzi się beztrosko w bezpośrednim sąsiedztwie gigantycznego pocisku... czekają na tramwaj. Atrapa bomby w okresie międzywojennym Czy wojenna rzeczywistość z czasem jest w stanie aż w takim stopniu zagluszyć nawet najbardziej pierwotny samozachowawczy instynkt ? Wydaje się to nieprawdopodobne, a jednak mamy do czynienia z historią prawdziwą. Kiedy sceny te miały miejsce? Czy 25 września 1939 roku podczas tzw. lanego poniedziałku kiedy to Niemcy przeprowadzają jeden z najsilniejszych nalotów dywanowych na Warszawę, a może bardziej adekwatnym będzie rok 1944, kiedy niemieckie sztukasy ścierają niemal w pył warszawską starówkę przeprowadzając huraganowe ataki w ostatnich dniach sierpnia? Nie, chodzi bowiem o rok... 1935. W trakcie okupacji - z naklejonym dziełem nazistowskich propagandzistów Wtedy to właśnie na ulicach wielu polskich miast w tym i Warszawy we wspomnianym miejscu Alej Jerozolimskich, pojawiają się potężne bomby, a dokładniej rzecz ujmując ich wierne repliki. Trafiają tu za sprawą LOPP czyli Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Powstała w 1928r. organizacja odpowiada za organizację masowych ćwiczeń obrony cywilnej. W ten efektowny i niekonwencjonalny sposób próbuje dotrzeć do jak największej rzeszy obywateli, by wobec narastającego napięcia międzynarodowego byli oni możliwie najlepiej przygotowanymi do wybuchu potencjalnego konfliktu. Stawianym wówczas powszechnie pytaniem nie jest już czy wojna wybuchnie, lecz kiedy do tego dojdzie. Wobec powyższego stanu rzeczy LOPP intensyfikuje swe działania edukacyjne wśród obywateli, a czyni to w tak oryginalny sposób. Repliki bomb rozmieszczane przy punktach i placówkach organizacji, stanowią specyficzny drogowskaz. Niektóre źródła podają czasem jakoby wskazywać miały również drogę do schronów przeciwlotniczych, co jednak nie jest prawdą. Dzieło nazistowskich propagandzistów w pełnej krasie W kategoriach ironii losu można natomiast rozpatrywać fakt, że atrapa bomby lotniczej nietknięta przetrwa okres okupacji, aż do wyzwolenia, podczas gdy naokoło legnie w gruzach całe miasto. Makiety podczas okupacji nie usuwają Niemcy. Pełni rolę słupu ogłoszeniowego w pewnym momencie będąc miejscem ekspozycji propagandowego plakatu Anglio! Twoje dzieło! W 1945 roku natomiast staje się reklamą pierwszej powojennej wystawy zorganizowanej w pobliskim Muzeum Narodowym poświęconej... RAF, czyli królewskim siłom lotniczym Wielkiej Brytanii. Historia lubi być przewrotna.

liga broni liga radzi